• Wpisów:51
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:01
  • Licznik odwiedzin:3 449 / 1883 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Heelou.! <3
Noo więc, nie dodaję rozdziałów gdyż, iż, ponieważ nie mam za bardzo czasu.
Jeśłi chcecie mnie pytać o coś to jest mój tt: @luvmymaalik
Założyłam także bloga na blogspot.com
Właściwie to dwa : p
1. do-not-be-afraid-of-shadows.blogspot.com
2. with-you-my-life-makes-sense.blogspot.com

Mam nadzieję że wpadniecie i skomentujecie.

Koocham wass ♥
 

 
Obudziłam się przed dwunastą. Mel jeszcze spała. Zabrałam ze sobą ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się. Pomalowałam jeszcze delikatnie rzęsy tuszem i opuściłam łazienkę. Po cichu wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. W kuchni była Katy i mama.
-Cześć skarbie.- przywitałam ją i pocałowałam w policzek.
-Hej mamuś.- przywitałam ją tak samo jak Katy i wyciągnęłam z szafki słoik nitelli i do tego chleb.
-Melani jeszcze śpi.?- spytała
-Tak. Na pocieszeni zjemy jej ulubione śniadanie.
-Masz na myśli kanapki z czekoladą.?- spojrzała na mnie
-Mamo to nie jest zwykła czekolada. To jest nutella. Wyobrażasz sobie lepszy początek dnia niż kanapki z nutellą w łóżku.?- usłyszałam jej śmiech.
-Moje wariatki.- zaśmiała się, a ja wróciłam do siebie. Mel już nie spała.
-Dzieeń dobry słońce.- uśmiechnęłam się.
-Hej.
-Zobacz co mam. Twoje ulubione śniadanko. Kanapki z nutellą w łóżku.
-Jak ty mnie znasz.- zaśmiałyśmy się i zaczęłyśmy jeść. Później ja posprzątałam, a Mel poszła się przebrać. Kiedy była gotowa zeszła do nas na dół.
-Chodź ze mną do chłopców.- zaproponowałam
-Czy ja wiem...
-No proszę cię. Poznasz ich i zobaczysz że są naprawdę fajni.
-No nie wiem...
-Prooszę. Dla mnie.- wygięłam usta w podkówkę i spojrzałam na nią szczenięcymi oczkami.
-No okej, okej.- uśmiechnęłam się i sięgnęłam po iPhone'a. Wybrałam numer Hazzy i czekałam.
-Tak, skarbie.?- usłyszałam jego głos po drugiej
stronie.
-No cześć. Jesteście w domu.?
-Aktualnie jesteśmy w TESCO, ale zaraz wracamy.
-Mogę wpaść z moją przyjaciółką.?
-No pewnie. Możecie już do nas iść do zaraz płacimy i jedziemy. Niall zostaw to.! Muszę kończyć. Niall zobaczył darmową degustację. Do zobaczenia. Niall.!- rozłączył się. Zaśmiałam się i razem z Mel wyszłyśmy z domu. Było ciepło jednak niebo pokrywała delikatna szara mgiełka. Powoli szłyśmy w stronę domu chłopaków.
Kiedy już pod nim byłyśmy oni akurat wjeżdżali na podjazd.
-Niall już nigdy w życiu nie pojedziesz z nami na zakupy.- oznajmił Liam zamykając za sobą drzwi.
-Ale dlaczego.? Ta degustacja była darmowa.- tłumaczył się blondasek.
-Ale to nie znaczy że możesz sobie zabrać całą tacę czekolady i uciekać z nią przez pół sklepu i oddać kiedy już nic nie będzie.!- odezwał się Zayn. Nie wytrzymałyśmy i razem z Mel zaczęłyśmy się śmiać.
-Liiz.! Zrób coś oni są dla mnie niemili.- powiedział smutnym głosem i przytulił się do mnie.
-Mój ty biedny głodomorku.- zaśmiała się- Chłopcy poznajcie moją najlepszą przyjaciółkę Melani. Melani to Harry, Zayn, Liam, Louis i Niall.
-Hej.- uśmiechnęła się.
-Cześć.!- przywitali się chórem. Zabrali zakupy i weszliśmy do środka.
-Co powiecie na maraton filmowy.?-zaproponował Lou.
-Ekstra pomysł.- wyrwał się Niall.
-Okej. To Niall ty zrób przekąski, a my się tu zajmiemy resztą.- odezwał się Hazz
-Hary oszalałeś.!? Wysyłasz Niall'a żeby zrobił przekąski.?!- wydarł się Lou.
-"Haha" Louis. Melani pomożesz mi.?
-Jasne.- razem poszli do kuchni, a my zaczęliśmy wybierać filmy.
-Okej na jakie horrory macie ochotę.?- spytał Zayn
-O nie, nie, nie. Nie będzie żadnych horrorów.- zaprotestowałam.
-Popieram.!- usłyszałam roześmiany głos Mel z kuchni.
-Tylko jeden.- poprosił Li
-Nie.
-Skarbie tylko jeden.- odezwał się Hazz i pocałował mój policzek. Westchnęłam.
-Nie już wam będzie. Jeden jedyny.- nagle usłyszeliśmy jakiś brzdęk i śmiechy z kuchni. Spojrzeliśmy na jej drzwi. Nagle wyłoniła się głowa Niall'a.
-Wszystko mamy tutaj pod kontrolą.-zaśmiał się i znikł. Czy on był w mące.? Spojrzeliśmy na siebie wszyscy. Kolejny dźwięk. Tym razem coś jakby kilka tac spadło na podłogę. Kolejne śmiechy.
-Niall.! Przestań.-usłyszałam rozbawiony głos mojej przyjaciółki. Uśmiechnęłam się.
-Panujemy nad sytuacją.! Nie martwcie się.!- krzyknął.
-Ja im nie wierzę. Chodźcie.- powiedział Li i wstaliśmy. Weszliśmy do kuchni i to co tam zobaczyliśmy zamurowało nas. Mel i Niall rzucali się mąką, a jako tarcz używali tac. Caluteńka kuchni była bialutka. Zobaczyli nas i przestali w siebie rzucać. Stanęli na baczność i schowali za siebie tace.
-Co tutaj się dzieje.?-odezwał się Liam.
-No przekąski robimy.- zachichotał Niall i spojrzał na Mel po czym oboje stłumili śmiechy.
-To nazywasz robieniem przekąsek.?!- wydarł się Zayn, a Melani i Niall nadal nie mogli przestać się śmiać.
-Nie ważne. Macie to oboje posprzątać.- nakazał im Liam, a oni nadal się śmiejąc przytaknęli. Opuściliśmy kuchnię.
-Trochę im to zajmie, więc lepiej zacznijmy bez nich.- zaproponował Lou i włączył pierwszy film. Oglądaliśmy go jednak co chwila dobiegały do nas jakieś odgłosy z kuchni. Śmiech, dźwięk tłuczonych talerzy, odgłos zderzających się ze sobą tac. Mam przeczucie że Mel w końcu zapomni o Mike'u... Na tą myśł sama się do siebie uśmiechnęłam i wtuliłam w bok Hazzy,a on objął mnie ramieniem. Kolejne śmiechy. "Do boju głodomorku." zaśmiała się w myślach.
________________________________________________

Straasznie was przepraszam, ale ostrzeżenie było.
Muszę poprawić oceny i znalazłam teraz czas żeby dodać ten nowy rozdział.
Wiem że jest kiepski i przepraszam za to, ale wena mnie opuściła i nie chce wrócić wredna. ; )
Koocham wass ♥
Komentarz = kopniak w tyłek do napisania nowego rozdziału ♥
 

 
Nałożyłam lekko rozciągniętą bluzkę i związałam włosy w niedbałego koczka zostawiając kilka kosmyków luzem. Chwyciłam iPhonea i zbiegłam na dół po schodach. Za chwilę powinna być Melani. Weszłam do kuchni i nalałam sobie wody do szklanki. Upiłam łyka i usłyszałam pukanie. Odstawiłam szklankę na blat. Pobiegłam do przedpokoju i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam w nich moją najlepszą przyjaciółkę.
-Cześć kochanie.- uśmiechnęłam się i przytuliłam ją.
-Cześć.- wpuściłam ją do środka i poszłyśmy do mnie. Usiadłam po turecku na łóżku, a ona przede mną. Podciągnęła nogi pod brodę i objęła je rękoma. Nie poznaję jej. Zawsze była przecież taka radosna i pełna życia.
-Ej, skarbie co się stało.?- spytałam siadając obok niej i obejmując ramieniem.
-Mike był u mnie kilka razy.- szepnęła i po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
-Błagam tylko nie mów że mu wybaczyłaś.
-Nie. No coś ty. Tylko... Nie jest mi tak łatwo o nim zapomnieć... Ja go kochałam.- przytuliłam ją do siebie.
-Spokojnie kochanie.-powiedziałam i pocałowałam ją w czoło.
-A najgorsze w tym wszystkim jest to że ja go chyba wciąż kocham.- wypłakała.
-Jak ten dupek jeszcze raz do ciebie przyjdzie zadzwoń do mnie, a ja szybko tego palanta...-chciałam dokończyć, ale mi przerwała.
-Nie, nie Elisabeth. Ja... Ja chce sobie sama z tym wszystkim poradzić.- oznajmiła i wytarła łzy.
-Nie ma mowy skarbie. Nie zostawię cie samą z tym wszystkim.- nagle usłyszałam pukanie.
-Poczekaj.- wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju.- Przecież mama i Katy nie powinny tak szybko wrócić.- mruknęłam do siebie schodząc po schodach. Poszłam do przedpokoju. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam chłopaków.
-Cześć słońce.- uśmiechnął się Harry i pocałował mnie na przywitanie. Wpuściłam ich do środka.
-Chłopaki to naprawdę nie najlepszy moment.- powiedziałam.
-A coś się stało.?-spytał Louis.
-Nie, nie. Właściwie to tak, ale...- w tym momencie na dół zeszła Mel. Posłałam jej przepraszające spojrzenie.
-Nie będę ci już przeszkadzać Liz. Pójdę do siebie.- powiedziała uśmiechając się lekko.
-Nie, nie to my już pójdziemy. Możemy się spotkać później.- odezwał się Niall.
-Właśnie. Pa skarbie.- odezwał się loczek i pocałował mój policzek. Skierowali się do drzwi i wyszli zamykając je za sobą. Wróciłyśmy z Mel do mojego pokoju.
-Przepraszam cię. Nie wiedziałam że przyjdą.- odezwałam się.
-Nic się przecież nie stało. A Ty jesteś z tym...
-Harry. No tak jesteśmy razem.- odpowiedziałam nieco zakłopotana. Kiwnęła tylko głową. Nagle w pokoju było słychać dzwonek jej iPhonea. Wyciągnęła go z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz, a z jej oczu spłynęły łzy.
-Mike.- szepnęła. Zabrałam jej urządzenie i odebrałam.
-Mel, błagam cię pogadaj ze mną...
-Melani nie ma i nie sądzę, aby chciała z tobą gadać Ty palancie.- syknęłam.
-Liz.? Dlaczego odbierasz telefon Mel.?
-Mówiłam że jej nie ma. Głuchy jesteś.?
-Wiem że ona jest z tobą. Daj mi ją do telefonu.
-Człowieku zrozum że ona nie chcę z tobą gadać i nie przychodź do niej bo ona ci NIE WYBACZY.- powiedziałam wyraźnie akcentując ostatnie dwa słowa.- Zdradziłeś ją.! Myślisz że coś takiego wybacza się ot tak.?!- pstryknęłam palcami.- Nie masz szans zrozum to.! Dla mnie też nie istniejesz i lepiej się z tym pogódź.!- krzyknęłam i rozłączyłam się. Odwróciłam się w stronę Mel, która siedziała zapłakana na łóżku.
-Nie byłaś dla niego za ostra.?- spytała. Usiadłam obok niej i oddałam jej telefon.
-Dogadałabym mu jeszcze bardziej, ale nie miałam najmniejszej ochoty dłużej z nim rozmawiać.- siedziałyśmy u mnie aż do wieczora i rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy temat zszedł na chłopców. To ja byłam zawalana setkami pytań, ale szerokim kołem omijałyśmy temat Mike' a. Postanowiłyśmy że Mel będzie dzisiaj u mnie nocować, bo dawno nie spędzałyśmy ze sobą takich "babskich wieczorów". Kiedy musiałyśmy już iść spać nawet po zgaszeniu światła nie mogłyśmy się przestać śmiać i wygłupiać.
_______________________________________________

Przepraszam was za te wszystkie długie odstępy, ale nie mam po prostu czasu.
Rozdziały mogą się pojawiać rzadziej : (
Mam nadzieję że o mnie nie zapomnicie.
Koocham wass ; **
Komentujcie bo to mnie straasznie motywuje.! ♥
 

 
Obudziłam się sama. Miejsce obok mnie było zimne. Otworzyłam oczy. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się. Balkon był otwarty i wlatywało dzięki temu świeże powietrze. Przeciągnęłam się i wstałam. Weszłam do łazienki. Przebrałam się i zrobiłam porządek z włosami. Kiedy skończyłam opuściłam pomieszczenie. Zerknęłam jeszcze na zegarek przy łóżku. Dopiero 8:23.? Wcześnie jak na mnie. Wyszłam po cichu na korytarz. Chłopaki pewnie jeszcze śpią więc nie chciałam ich obudzić. Zeszłam po schodach. Poczułam smakowity zapach. Zaburczało mi w brzuchu. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Harry' ego. Kończył robić naleśniki. Uśmiechnęłam się. Spojrzał w moją stronę.
-Dzień dobry słonko.- uśmiechnął się. Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
-Dzień dobry. O której wstałeś.?
-To bez znaczenia. Smacznego.- oznajmił i posadził mnie przed blatem. Spojrzałam na naleśniki.
-Wygląda smakowicie.- uśmiechnęłam się
-Opinię chciałbym usłyszeć po skończonym posiłku.- zaśmiałam się i zaczęłam jeść. Było przepyszne.!
-Dziękuję. Było pyszne.- pochyliłam się nad blatem, a on zrobił to samo. Dałam mu całusa. Wstałam i umyłam po sobie talerz. Odwróciłam się w jego stronę.
-To co dziś robimy.?- spytał
-Hm... Nie gniewaj się, ale dzisiejszy dzień chciałabym spędzić z rodziną. Czuję się jakbym ich zaniedbywała i to nie jest miłe uczucie.- wyznałam.
-Nie gniewam się. W końcu rodzina jest najważniejsza.- spojrzałam na niego. Uśmiechnął się lekko co ja odwzajemniłam. Podeszłam do niego. Stanęłam na palcach i pocałowałam go delikatnie. Objął mnie w pasie i pogłębił pocałunek. Zarzuciłam mu ręce na szyję i odwzajemniłam pocałunek. Nagle usłyszeliśmy Niall'a.
-Wow.! Nie przejmujcie się mną, ja chcę tylko coś do jedzonka i sobie idę.- oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na niego. Szedł z zamkniętymi oczami w stronę lodówki. Parsknęliśmy cicho śmiechem. Doszedł do lodówki i otworzył ją. Po omacku zaczął szukać jedzenia.
-Mogę na chwilę otworzyć oczy.? Proszę.- odezwał się.
-Tak Niall.- zaśmiałam się. Otworzył oczy i naładował na ręce górę jedzenia. Zamknął lodówkę i ponownie zamknął oczy.
-Nie przejmujcie się mną. Mnie tu nie ma.- powiedział znikając za ścianą. Chwilę później dało się słyszeć jak coś upada i przeciągłe 'aał'.
-Niall wszystko w porządku.?- spytałam
-Tak.! Jedzonko jest całe.!- odkrzyknął. Zaśmiałam się. Spojrzałam na Harry' ego.
-Ja już będę wracała.- oznajmiłam i skierowałam się do przedpokoju.
-Poczekaj.- odezwał się. Odwróciłam się w jego stronę. Zdjął z wieszaka swoją bluzę i dał mi ją.
-Żebyś nie zmarzła.-uśmiechnął się. Cmoknęłam go w usta i wyszłam. Na dworze nie było aż tak zimno, ale było strasznie dużo kałuż po wczorajszym deszczu. Spokojnym krokiem szłam w stronę swojego domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
-Jestem.!-krzyknęłam. Weszłam do salonu. Katy siedziała na kanapie i oglądała bajki. Podeszłam do niej i usiadłam obok.
-Co tam mała.?- spytałam.
-Ni c ciekawego. Jak u twojego chłopaka.?- zdziwiłam się. Skąd ona wiedziała.?!
-Jakiego chłopaka.? Byłam u koleżanki.- zaprzeczyłam.
-Liz, nie jestem głupia. Może mała, ale nie głupia. To oczywiste że byłaś u chłopaka.- spojrzałam na nią.
-Czasami zastanawiam się czy naprawdę masz te sześć lat.- zaśmiałam się i rozczochrałam włosy. Wstałam i poszłam do kuchni.
-A gdzie indziej mogłaby być moja mama jak nie w kuchni.- zaśmiałam się i pocałowałam jej policzek.
-Jak było u koleżanki.?- spytała.
-Dobrze... A wy co robiłyście.?
-Nic szczególnego.
-Aha. Chodźmy dzisiaj gdzieś wszyscy razem.- zaproponowałam.
-Jeśli chcesz.- odpowiedziała kończąc robić sobie sałatkę. Poszłam do siebie na górę. Wzięłam prysznic i ubrałam się w białą bokserkę, czarne spodenki z podwyższonym stanem i czarne Vansy. Zabrałam jeszcze swoją lustrzankę.Rozpuściłam włosy i zeszłam na dół.
-Gotowe.?- spytałam.
-Tak.!- wykrzyknęła uradowana Katy i wszyscy wyszliśmy. Chodziliśmy jakiś czas po parku, a ja zrobiłam chyba milion zdjęć. Później Katy poszła na plac zabaw i bawiła się z innymi dziećmi. Siedziałyśmy z mamą na ławce.
-Skarbie...-zaczęła
-Tak.?- spojrzałam na nią
-Co cię łączy z tymi chłopakami z tego zespołu. Z tego... One Direction.?- zaskoczyła mnie tym pytaniem. Skąd... No tak moja mama czyta gazety w przeciwieństwie do mnie.
-Przyjaźnimy się. Są naprawdę świetni.- uśmiechnęłam się. Mama kiwnęła głową i wróciła do obserwowania Katy. Zacisnęłam na chwilę usta w kreskę.
-I... Chodzę z Harry' m.- mama spojrzała na mnie z rozszerzonymi ze zdziwienia oczami.
-Od kiedy.?
-Właściwie to od wczoraj.- westchnęła i zamknęła na chwilę oczy.
-Niedługo Katy pewnie będzie mi wyskakiwać z czymś takim.- zaśmiałam się, a mama razem ze mną. Przytuliłam się do niej.
-Tylko pamiętaj że nie chcę być zbyt wcześnie zostać babcią.- skomentowała. Momentalnie usiadłam tak jak wcześniej.
-Mamo.!- powiedziałam oburzona, a ona tylko się zaśmiała. Kiedy Katy robiła się głodna wróciłyśmy do domu. Brakowało mi takich wspólnych dni.
_______________________________________________

Heejka.!
Jest nowy rozdział.
Bądźcie szczerzy.! Dobry, może być czy do bani.?
Komentuujcie.! To dla mnie wielka motywacja. ;**
Koocham wass ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kochani nie mam pojęcia co się dzieje z moim pingerem, ale od wczoraj nie mogę dodać rozdziału co mnie bardzo denerwuje bo chciałabym abyście go w końcu przeczytali -,- Będę nadal próbować i mam nadzieję że mi się uda.
 

 
Nazwa: Jaram się bardziej niż Lou marchewkami <3
Ewoluowała na: Mrs. Malik♥ suko.!
No i ikonka ♥

A co do rozdziału to powinien się pojawić niedługo. Za wszystkiee opóźnienia PRZEPRASZAM i błagam o wybaczenie.!

Koocham was.! ;**
 

 
~Niall~
Weszliśmy do domu i zdjęliśmy z siebie przemoczone buty i kurtki. Jako ostatni wszedł nasz kochany Loueh który całą drogę ciągnął za sobą olbrzymią pandę cały czas mrucząc coś pod nosem. Misiek był cały czarny i mokry przez co nie był już taki słodki. Zaczęliśmy się a niego śmiać, a on nadal tylko coś gadał pod nosem. Wszedłem do salonu i to co zobaczyłem zamurowało mnie. Stanąłem jak wryty. Nie codziennie widzę parę ludzi całujących się dość... Agresywnie.? Dołączyła do mnie reszta oprócz Louis'a. Oni zareagowali tak samo jak ja. Po chwili dołączyła do nas maruda.
-Harold.?!-wydarł się. Elisabeth i Hazz momentalnie od siebie odskoczyli i usiedli na dwóch końcach kanapy. Zamrugałem kilkakrotnie sprawdzając czy mi się po prostu nie przywidziało i oni cały czas tak tutaj siedzieli.
-Haroldzie Styles czy ty mnie właśnie zdradziłeś.?!- wydarł się ponownie i skrzyżował ręce na klatce.
-Ale ja ci to wszystko wytłumaczę.- odezwał się z rozbawieniem. Już było wiadome że Harry i Louis zaczynają się przedrzeźniać i wygłupiać.
-Śpisz na wycieraczce Styles.!- krzyknął i z uniesioną głową skierował się ku schodom.
-Kochanie, poczekaj.!- krzyknął i pobiegł za nim.
-"Kochanie".?! Styles to ja jestem twoją dziewczyną.!- wrzasnęła Elisabeth i ulotniła się razem z nimi z salonu. Zaczęliśmy się śmiać. Zayn nawet osunął się na podłogę po stropie i próbował złapać oddech, a ja poszedłem do kuchni po coś do jedzenia.

~Elisabeth~
Powygłupialiśmy się trochę w pokoju Louis' a i poszliśmy do Harry' ego.
Weszliśmy do środka, a Harry zamknął za sobą drzwi. Usiadłam na łóżku, a loczek obok mnie. Objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
-Będę się przez to przy nich rumienić do końca życia.- szepnęłam lekko zażenowana i ukryłam twarz w jego piersi. Usłyszałam jego śmiech.
-A ja nie. To było bardzo... Przyjemne.-ostatnie słowo wymruczał mi do ucha. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Odgarnął mi włosy z ramienia i poczułam jego rozgrzane wargi na mojej szyi. Przygryzłam lekko dolną wargę. Zaznaczył pocałunkami swoją drogę od mojej szyi do policzka i kończąc na moich ustach. Pocałował delikatnie ich kącik i musnął je. Ponowił tą czynność przygryzając lekko moją dolną wargę. Wplątałam jedną rękę w jego bujne loki odwzajemniłam pocałunek. Poczułam jedno dłonie oplatające moją talię. Usiadłam bokiem na jego kolanach. Jakiś czas oddawaliśmy się tej jakże przyjemnej pieszczocie i oderwaliśmy się od siebie, aby uzupełnić nasz zapas powietrza. Spojrzałam w jego oczy.
-Zostaniesz na noc.?- spytał. Uniosłam jedną brew.
-Nie wiem czy moja mama mi pozwoli jak się dowie że zostanę na noc w domu z pięcioma chłopakami.- oznajmiłam i mrugnęłam na co on się tylko zaśmiał.
-Nie musisz mówić że będzie piątka chłopaków. Możesz powiedzieć że będę tylko ja.
-Powiem że zostaję na noc u koleżanki. Jeśli odbierze Katy będę miała farta.- oznajmiłam i wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer mamy. Odczekałam kilka sygnałów.
-Halo.?- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki głosik mojej siostry.
-Cześć skarbie. Jest mama.?- spytałam.
-Robi kolację. Zawołać ją.
-Nie, nie. Nie trzeba. Powiedz jej że zostaję na noc u koleżanki dobrze.?
-Dobrze. Do jutra Sweetie.
-Jaka była umowa.?
-No tak zapomniałam. Nie mówić na ciebie Sweetie.
-No. Do jutra słonko.
-Pa.!- rozłączyłam się. Spojrzałam na loczka i uśmiechnęłam się.
-Zostaję.- oznajmiłam uśmiechnięta.
-Sweetie.?- uśmiechnął się i uniósł jedną brew.
-Nie.! Nie nazywaj mnie tak.- jęknęłam.
-Dlaczego Sweetie.?- zaśmiał się.
-Bo tak nazywała mnie mama lub tata kiedy robiłam z siebie głupka jak byłam mała.- wytłumaczyłam i pokazałam mu język.
-Ale teraz jesteś duża.- uśmiechnął się przy tym zadziornie.
-Ty się tu nie podlizuj. Zapomniałam że nie mam nic do spania.- westchnęłam.
-Dam ci coś swojego. Co za problem. Pff.!- posadził mnie na łóżku i podszedł do szafy. Zaczął z niej wywalać za siebie wszystki ubrania powtarzając:"To nie.", "To też nie.", "A to skąd się tu wzięło.?". Oberwałam czymś miękkim w twarz. Zdjęłam to coś z głowy i spojrzałam na to. Trzymałam w ręku mały kocyk. Uśmiechnęłam się. Miał inicjały "H.S".
-Harruś.?- odezwałam się. Chłopak odwrócił się w moją stronę. Pomachałam kocykiem.
-H.S?- zaśmiałam się. Podszedł do mnie i chciał zabrać kocyk, ale nie pozwoliłam na to.
-To nie moje.- zaprzeczył.
-W takim razie z wielką chęcią poznam tą drugą osobę o takich samych inicjałach co ty i powiem że kocyk był bezpieczny w twojej szafie.- zaśmiałam się i odsunęłam do tyłu. Chłopak wszedł na łóżko. Złapał kocyk i siadł na mnie okrakiem.
-Okej jest mój. Zadowolona.?- spytał.
-Tak.- zachichotałam.
-Pewnie uważasz że to dziecinne.?
-Nie uważam że to... słodki.- uśmiechnęłam się szczerze. Podniosłam się na łokciach i cmoknęłam go w usta.
-To masz coś dla mnie.?
-Tak.- zszedł ze mnie i podał mi czarną, szeroką koszulkę. Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w koszulkę Hazzy. Sięgała mi zaledwie do połowy ud. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i przygryzłam lekko dolną wargę. Wzięłam głęboki wdech i opuściłam pomieszczenie. Harry leżał na łóżku wpatrzony w sufit. Kiedy usłyszał że wyszłam podniósł się na łokciach i spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami. Poczułam lekkie rumieńce na paliczkach.
-Woow maleńka.- usłyszałam. Podniósł się i podszedł do mnie. Zadarłam lekko głowę do góry i spojrzałam na niego. Przyglądał mi się z pociągającym uśmieszkiem.
-Wyglądasz seksownie.- zamruczał mi do ucha. Poczułam że mój rumieniec robi się bardziej wyraźny.
-Dzięki.?- raczej spytałam niż stwierdziłam.
-Nie ma za co. Teraz ja idę do łazienki.- cmoknął mnie w policzek. Zabrał piżamę i zniknął za brązowymi drzwiami. Po chwili słyszałam dźwięk odkręcanego prysznica. Odetchnęłam i wsunęłam się pod zimną kołdrę. Zamknęłam oczy i leżałam tak jakiś czas. Usłyszałam otwierane drzwi. Nie otworzyłam oczu. Po chwili poczułam gorące dłonie obejmujące mnie w pasie i przyjemnie palące wargi na szyi. Odwróciłam się w jego stronę i wtuliłam w jego rozgrzany tors. Pocałował mnie w czoło i szepnął:
-Dobranoc skarbie.
______________________________________________

Hejka miśki wy mooje kochane ;**
Wróciła.! : D
Z nowym rozdziałem jak widać. : p
Mam nadzieję że się podoba <33
Koocham wass ♥.
Komentuujcie bo to mnie strasznie motywuje <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zostałam nominowana przez niuniusia676.pinger.pl

1.Jestem brunetką.
2.Nienawidzę ludzi, którzy wyzywają różne gwiazdy, a jak się je spyta o sensowny powód to zamykają mordy -,-
3.Zakochałam się w swoim najlepszym i najbliższym przyjacielu :> Mam nadzieję że tego nie zobaczy
4.Piszę wiele opowiadań i nigdy ich nie kończę bo mam pomysły i wenę na kolejne.
5.Bardzo ciężko jest zdobyć moje zaufanie.
6.Wszyscy mi mówią że jestem nieobliczalną, kochaną wariatką <33
7.Moim uzależnieniem jest internet.

Nominuję:
1.ankaanka.pinger.pl
2.pierdollllltobiegnij.pinger.pl
3.silvia.pinger.pl
4.onedirection.poland.pinger.pl
5.siemaeloczesc.pinger.pl
6.onedirection222.pinger.pl
7.hazzaa.pinger.pl
 

 

Hejka skarbyy ;**

Chciałam was przeprosić że nie dodaję rozdziałów, ale nie mam na to czasu przez szkołę i dodatkowe zajęcia z francuskiego żeby się podciągnąć.
Obiecuję że po świętach, a może nawet w czasie wolnego nadrobię to wszystko. Przysięgam.!

Nie zapomnijcie o mnie.! Błagam ; ))
Kocham wass noo. ;**
 

 
Zerknęłam za postacią Lou który już podchodził do jednego z pracowników i pytał:” Przepraszam gdzie jest stoisko z marchewkami.?”. Zaśmiałam się.
-To gdzie chcesz teraz iść.?- usłyszałam głos Harry’ ego.
-Może na diabelski młyn.?- zaproponowałam.
-Okej.- zgodził się i poszliśmy w stronę kolejnej atrakcji. Zauważyliśmy Liama i Zayn’ a. O dziwo nie było nikogo więcej.
-Hej. Co tam.?- odezwałam się.
-Próbuję namówić Liasia na młyn, ale on nie chce iść.- wytłumaczył Zayn.
-Nie ma mowy ja tam nie wejdę.- upierał się chłopak i skrzyżował ręce na klatce.
-Dlaczego.?- jęknął mulat.
-Obiecałeś że pójdziemy na samochodziki. Nie poszliśmy.- wytłumaczył tonem obrażonego dziecka.
-A jak pójdziemy na samochodziki.?
-Wtedy tak.- Zayn westchnął.
-Chodź…- powiedział i razem z Liamem ruszyli w swoją stronę. Podeszłam do kasy i już miałam kupować bilet, ale Harry mnie wyprzedził i położył odpowiedni banknot. Spojrzałam na niego.
-Nie będziesz płacić za bilety.- wytłumaczył. Wywróciłam oczami i zaśmiałam się.
-A co z miśkiem.?- spytałam i nagle pojawił się Lou.
-Ja go przechowam.- uśmiechnął się i pobiegł przed siebie krzycząc: „ Z drogi.! Ja tu miśka transportuje.!”. Poszliśmy z Harry’m na młyn. Widok z samej góry był przepiękny. Nagle zatrzymaliśmy się w miejscu, a światełka zgasły.
-Co jest.?- spytałam zaniepokojona i spojrzałam na mojego towarzysza.
-Pewnie jakaś awaria.- wytłumaczył spokojnie.
-Awaria.?! Oni sobie jakieś żarty robią.?!- zdenerwowałam się.
-Spokojnie. Pewnie zaraz wszystko naprawią.- westchnęłam i zerknęłam w dół. O mój Boże.! Nie wiedziałam że tu jest aż tak wysoko.! Zaczęłam spazmatycznie oddychać.
-Wszystko w porządku.?- usłyszałam zaniepokojony głos Harry’ ego. Zerknęłam na chłopaka.
-Strasznie tu wysoko.- jęknęłam. Złapał moją dłoń.
-Spokojnie. Oddychaj głęboko.- doradził. Pokiwałam głową i zrobiłam tak jak mi kazał. Rzeczywiście pomogło. Spojrzał na mnie z troską. Delikatnie chwycił mój policzek i zaczął mnie po nim gładzić. Moje serce ponownie zwariowało.
-Lepiej ci.?- spytał. Pokiwałam tylko twierdząco głową bo nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Spojrzałam w jego śliczne oczy. Wyglądały nieziemsko w świetle zachodzącego słońca. Odległość między naszymi twarzami zmniejszała się z każdą sekundą. Kiedy nasze usta dzieliły dosłownie milimetry zatrzymał się. Chyba chciał żebym to ja podjęła decyzję. Przełknęłam ślinę. Niepewnie i delikatnie musnęłam jego usta. Odwzajemnił to. Wymienialiśmy się chwilę delikatnymi pocałunkami gdy poczułam kropelki na skórze. Oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam na niebo. Deszcz od razu przemienił się w ulewę. Zaśmialiśmy się.
-Nie ma to jak Londyn.- skomentował loczek. Spojrzałam na niego z uśmiechem. Ponownie złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Tym razem dłuższym i odważniejszym. Nagle coś nami szarpnęło, a światełka ponownie się zapaliły. Spojrzeliśmy na siebie z Harry’ m. Uśmiechnął się delikatnie i splótł nasze palce. Nie przejmowaliśmy się nawet deszczem. Czy to nie idealne zakończenie dnia.? Wracaliśmy powoli do domu w ciszy wsłuchani w szum deszczu. Harry obejmował mnie ramieniem. Zadrżałam z zimna. Loczek od razu to zauważył i natychmiast oddał mi swoją bluzę, a sam został w bluzce z krótkim rękawem.
-A ty.?- spytałam.
-Mną się nie przejmuj. Mi nic nie będzie.- uśmiechnął się i splótł nasze dłonie. Poszliśmy do domu chłopaków. Zdjęliśmy przemoczone buty w przedpokoju. Byliśmy sami. Ciekawe gdzie chłopcy. Przecież na dworze tak pada. Weszłam do salonu za Harry’ m. Cała się trzęsłam z zimna.
-Chodź dam ci jakieś ciuchy żebyś się nie przeziębiła.- oznajmił. Chwycił moją dłoń i weszliśmy po schodach na górę. Zaprowadził nas do swojego pokoju. Wyjął z szafy jakieś dresy i bluzkę…
-Idź się przebierz i zejdź na dół. Zrobię herbaty.- powiedział i opuścił pokój. Poszłam do łazienki i zmieniłam przemoczone ciuchy na te suche. Kiedy skończyłam zeszłam na dół. Harry czekał w salonie z dwoma kubkami gorącej herbaty. Usiadłam obok niego na kanapie i wzięłam kubek do ręki. Wtuliłam się w bok Harry’ ego, a on objął mnie ramieniem. Pocałował mnie w czoło na co ja się uśmiechnęłam. Wziął ode mnie kubek i odstawił go na stolik. Spojrzałam na niego, a on bez ostrzeżenia wpił się w moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek. Delikatnie odchyliłam się do tyłu przez co Harry musiał się lekko podnieść. Usłyszeliśmy odgłos otwieranych drzwi i śmiechy dochodzące z przedpokoju…
_____________________________________________

Heejka.! ;**
Druga część.
Mam nadzieję że się wam spodoba. <33
Komentujcie bo to mnie straasznie motywuje ;**
Koocham wass. ♥.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się prze jedenastą. Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się. Przetarłam oczy i wstałam. Podeszłam do balkonu i otworzyłam go. Do mojego pokoju wpadł lekki ciepły wietrzyk, który delikatnie rozwiewał moje włosy. Uśmiechnęłam się delikatnie i wzięłam głęboki wdech. Wyjęłam z szafy strój kąpielowy i poszłam do łazienki. Przebrałam się w niego i zabrałam ręcznik. Zbiegłam na dół i poszłam do ogródka. Zostawiłam ręcznik na leżaku i weszłam do basenu. Popływałam jakiś czas i wyszłam z wody. Położyłam się na leżaku. Zamknęłam oczy. Czułam jak promienie słońca przyjemnie ogrzewają moją skórę. Leżałam tak jakiś czas gdy nie usłyszałam pukania do drzwi. Westchnęłam i poszłam do przedpokoju. Syknęłam kiedy weszłam do środka. Chodzenie po zimnych płytkach nie jest przyjemne. Pobiegłam szybko do drzwi i otworzyłam je. Zobaczyłam chłopaków.
-Cześć.-przywitałam ich z uśmiechem. Oni tylko patrzyli na mnie z szeroko otwartymi ustami. Spojrzałam na siebie. Cholera.! Zapomniałam że jestem tylko w stroju kąpielowym. Odchrząknęłam.
-No to macie zamiar tak się na mnie gapić.?-spytałam. Od razu się obudzili i zawstydzeni odwrócili wzrok. Oprócz Harry’ ego…
-Chcieliśmy się zapytać czy nie chciałabyś gdzieś wyskoczyć.- odezwał się Niall. Był czerwony jak burak.
-No… Niech pomyślę…- odwróciłam się do nich plecami. Weszli do środka i zamknęli za sobą drzwi. Wróciłam do ogrodu i ponownie położyłam się na leżaku.
-Raczej tu jest mi lepiej.- powiedziałam.
-No weź cały dzień masz tak zamiar leżeć.?- spytał Liam.
-A jest w tym coś złego.?- zerknęłam na nich.
-Ruch to zdrowie.! I marchewki, pamiętaj o tym.!- powiedział Lou i wstał z miejsca unosząc palec w górę. Zaśmiałam się.
-No dobra, dobra. Niech wam będzie. Myślałam że wczoraj się wyszaleliście.- wstałam z leżaka i skierowałam się do środka jednak zatrzymałam się w drzwiach tarasowych i odwróciłam się do nich podpierając dłonie na biodrach.
-I nie gapcie się tak na mnie.- rzuciłam i weszłam do środka. Poszłam do siebie. Wzięłam z szafy morską bokserkę, białe szorty i czarne Vansy. Poszłam do łazienki . Wysuszyłam włosy i przebrałam się w wybrany strój. Umalowałam się lekko, a włosy spięłam w luźnego warkocza na boku. Przejrzałam się ostatni raz w lustrze po czym opuściłam łazienkę i zeszłam na dół do chłopaków którzy czekali w salonie.
-No nareszcie. Nawet na Harolda nie trzeba tyle czekać.- skomentował Lou.
-Jestem dziewczyną.- wszyscy wyszliśmy na zewnątrz. Słońce nadal przyjemnie świeciło i było naprawdę ciepło.
-Słuchajcie, słuchajcie już wiem gdzie pójdziemy.!- wykrzyknął Lou i zaczął skakać wokół nas.
-Gdzie.?- odezwał się Zayn
-Do wesołego miasteczka.! Niedawno przyjechali. To co.? Proszę, proszę, proszę.
-Elisabeth. Ty decydujesz.- oznajmił Niall. Prawdziwy dżentelmen. Uśmiechnęłam się do niego. Lou stanął przede mną i klęknął. Złożył ręce jak do modlitwy i zaczął w kółko powtarzać to samo słowo.
-Proszę, proszę, proszę, proszę, proooszę. Elisabeth jak tak łaaadnie proszę.- spojrzał na mnie tymi swoimi ślicznymi dziecięcymi oczkami. Zaśmiałam się.
-Okej. Pójdziemy do wesołego miasteczka.- zaśmiałam się.
-Taaaak.!- wykrzyknął. Wstał, złapał mnie w talii, podniósł i zaczął nas kręcić.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję.!
-Już Lou dosyć tego postaw mnie.!- zaśmiałam się. Postawił mnie na ziemię i mocno pocałował w policzek. Poszliśmy wszyscy razem w stronę wesołego miasteczka. Kiedy kupiliśmy bilety Louis od razu gdzieś pobiegł i zostaliśmy bez niego. Poszliśmy najpierw na kolejkę górską, a później do pokoju krzywych luster. W kółko się śmiałam bo chłopaki robili naprawdę głupie i śmieszne rzeczy oraz pozy co w tych lustrach wyglądało komicznie. Przechodziliśmy obok stoiska z miśkami do wygrania. Od razu zauważyłam wielką pandę. Była słodka.
-Chcesz któregoś.?- usłyszałam Harry’ ego.
-Ta panda jest słodka.- uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy.- Harry kupił próbę. Miał pięć razy trafić klaunom do ust i napełnić baloniki. O dziwo udało mu się za pierwszym razem.
-Gratulacje co pan wybiera.?- spytał mężczyzna
-Poproszę tą pandę.- wskazał na miśka. Mężczyzna mu go podał, a ten podarował ją mi.
-To dla ciebie.- powiedział i uśmiechnął się ukazując swoje przesłodkie dołeczki w policzkach. Nie potrafiłam tego nie odwzajemnić. Wzięłam od niego miśka.
-Dziękuję.- powiedziałam. Przytuliłam go po czym stanęłam na palcach i dałam mu całusa w policzek. W tym czasie przybiegł do nas Lou.
-Gdzie byłeś.?- spytał loczek.
-Jeny nawet nie wiecie ile tu fajnych rzeczy. Właśnie byłem na kolejce, a teraz cały czas szukam jakiś marchewek, ale na razie niegdzie ich nie widzę. No bo szukam, szukam i szukam i nigdzie ich nie ma dacie wiare.? To jest wręcz absurdalne i niedopuszczalne. Jak kiedyś zostane prezydentem to marchewki będą rozdawane na ulicach.- powiedział na jednym oddechu.
-Louis. To wesołe miasteczko. Nie sądzę żebyś znalazł tu marchewki.- zaśmiałam się.
-Dla chcącego nic trudnego. Fajny misiek. Idę szukać marchewek i przy okazji pójdę na diabelski młyn.- oznajmił i znowu pobiegł przed siebie. Spojrzeliśmy na siebie z Harry’ m i zaśmialiśmy się.
-Głupi. Ale słodki.- skomentowałam.
-A ja to co.?- spytał ze smutną minką.
-Ty też.- uśmiechnął się co ja odwzajemniłam.
______________________________________________

Hejka miśki.! ;**
Wczoraj miał być rozdział, ale niestety późno wróciłam do domu i jest dzisiaj.
Mam nadzieję że się wam spodoba.
Jest długi i podzielony na dwie części.
Komentujcie bo to dla mnie straaszna motywacja <33
Kocham wass ♥.
 

 
Hej kochani.!

Przepraszam że nie dodawałam nic przez tak długi czas (ponownie ; ( ), ale miałam karę bo oblałam francuski : (
Obiecuję że na 100, a raczej na 1 000 000% w poniedziałek dodam następny rozdział ;**

Koocham wass ♥.
 

 
Weszliśmy do sali i zajęliśmy miejsca. Ja i Harry siedzieliśmy obok siebie. Chłopaki byli trzy miejsca od nas, ale siedzieli obok siebie. Poszli kupić sobie popcorn i cole, ale my z Harry' m nie chcieliśmy i kupiliśmy bilety przed nimi. Usadowiłam się wygodnie w fotelu i rozejrzałam. Spojrzałam na Harry' ego. Siedział wpatrzony w jeden punkt przed sobą i zagryzał lekko dolną wargę. Wyglądał taak seksownie. Przełknęłam ślinę. Nie.! Opanuj się Elisabeth.! Nie wolno ci. Masz o nim zapomnieć. Wzięłam głęboki wdech i wyrwałam go z zamyślenia. Odwrócił się w moją stronę nadal zagryzając tą cholerną dolną wargę. Złapałam go za brodę i pociągnęłam ją w dół tym samym uwalniając jego wargę od zębów.
-Przestań.-powiedziałam.
-Ale co ja takiego robię.?
-Po prostu przestań.- wzruszył ramionami i ponownie zaczął się gapić przed siebie. W tym samym czasie zgasły światła. Westchnęłam. Na ekranie pojawiły się pierwsze napisy. Film od samego początku był śmieszny i śmiała się cała sala łącznie ze mną. Niekiedy bawili mnie bohaterowie, a niekiedy śmiech Harry' ego który za każdym razem różnił się od poprzedniego. Nagle obraz zasłoniła nam postać Niall' a.
-Niall co ty robisz.?- szepnęłam.
-Popcorn mi się skończył.- odpowiedział także szeptem.
-Przecież film trwa dopiero niecałe 30 minut.- odezwał się Harry.
-Nie osądzajcie mnie.- powiedział obrażony i zaczął się dalej przeciskać między fotelami. Wymieniliśmy z Harry' m spojrzenia i powróciliśmy do oglądania filmu. Bohaterowie znowu zrobili coś głupiego i ponownie cała sala wybuchnęła śmiechem. Film skończył się po godzinie. Wyszliśmy z kina.
-Tyłek mnie boli od tego siedzenia na tym fotelu.- poskarżył się Lou. Harry klepnął go w tyłek,a on podskoczył nie spodziewając się tego. Połaziliśmy jeszcze po parku. Robiło się już ciemno, ale nie przejmowaliśmy się tym.
-Nogi mnie już bolą.- poskarżyłam się.
-Wskakuj.- odezwał się Liam i odwrócił się. Nie protestowałam i wskoczyłam mu na plecy. Objęłam go za szyją, a on złapał mnie za uda.
-Wygodnie.?- spytał
-Bardzo.- wyszczerzyłam zęby w uśmiechu. Chodziliśmy jeszcze jakiś czas rozmawiając i starając się ignorować błyski fleszy po drugiej stronie ulicy. W sumie nieźle nam to szło i po jakimś czasie kompletnie o nich zapomnieliśmy. Po jakimś czasie Liam skarżył się go plecy bolą i przejął mnie Niall.
-Twoja siostra lubi marchewki.?- spytał nagle Louis. Muszę przyznać że zdziwiło mnie to pytanie.
-Eee... Tak, a co.?
-Niestety jest dla mnie za młoda.- westchnął. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Oparłam głowę o ramie blondyna.
-A może by tak jakieś podziękowanie za to że robię za transport.?- powiedział Niall.
-Dziękuję Niallku.- pocałowałam go w policzek.
-A ja to co.?- pożalił się Li. Zaśmiałam się i jemu też dałam buziaka. Zatrzymaliśmy się na chwilę. Niall odstawił mnie na ławkę stanęłam na niej. Chłopaki usiedli, a ja nadal stałam. Louis wyciągnął iPhonea i zaczął nam robić zdjęcia.
-Liaś nadal bolą cię plecy.?- odezwał się Zayn
-Trochę.- odpowiedział mu
-Może powinnaś schudnąć.?- skierował tą wypowiedź do mnie. Żeby zrobić mu na złość usiadłam mu na ramionach, a ten bez trudu ze mną wstał. Pisnęłam zaskoczona. Złapał mnie za kostki.
-Uśmiech.!- odezwał się Lou i zrobił nam zdjęcie.
-Wstaw to na Twittera.- odezwał się Harry i podszedł do niego.
-Ani mi się waż Tomlinson.!- zagroziłam mu
-Za późno już poszło.- powiedział i pokazał swoje białe ząbki w uśmiechu. Ruszyliśmy dalej spacerując, a ja nadal znajdowałam się na ramionach Zayn' a. Później znowu się zatrzymaliśmy, ale na placu zabaw.
-Zayn odstaw mnie.- poprosiłam. Złapał mnie pod pachami i postawił mnie na ziemi.
-Podziękowanie.- powiedział i nastawił policzek. Dałam mu całusa. Poszliśmy później na kazruzele, huśtawki, zjeżdżalnie i bawiliśmy się jak małe dzieci. Najbardziej cieszył się Louis. Poszłam na dwuosobową huśtawkę. Przede mną było wolne miejsce i zajął je Harry. Zaczęliśmy się huśtać. W pewnym momencie za bardzo odchyliłam się do tyłu i bym spadła, ale loczek w ostatniej chwili złapał mnie w pasie. Lou od razu zrobił nam zdjęcie. Później poszliśmy do StarBusksa i zamówiliśmy sobie kawy na wynos. Wyszliśmy na ulicę. Wieczór robił się chłodny, ale mnie nie było zimno.
-Chodź zrobimy sobie zdjęcie.- odezwał się Lou. Oddał telefon Liamowi. Zaczęliśmy robić śmieszne miny. Dzień z chłopakami był cudowny.! Później odprowadzili mnie do domu. Przytuliłam wszystkich na pożegnanie i weszłam do domu. Poszłam do siebie. Wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku. Wzięłam na kolana laptopa i weszłam na tt. Louis dodał wszystkie zdjęcia jakie nam dzisiaj zrobił.
"Dzięki za cudowny dzień.! : )". Opublikowałam Tweeta i wyłączyłam urządzenie. Zgasiłam światło i z uśmiechem na ustach zasnęłam.
_______________________________________________

Przepraszam.!
Starałam się, ale weny brak ;x
Niestety moim zdaniem rozdział kompletnie nie wyszedł. ; (
Postaram się pisać lepsze.
Komentujcie.! ; **
Kocham wass ♥.
 

 
Zeszłam na dół do kuchni gdzie była mama i Katy. Podeszłam koło niej i rozczochrałam włosy na co ona się zaśmiała.
-Gdzie byłaś.?- spytała mama
-U Melani. Mike zrobił jej straszne świństwo.- westchnęłam i usiadłam na blacie.
-Tata do ciebie dzwonił.- odezwałam się Katy.
-Może później do niego zadzwonię.
-Elisabeth miałaś iść na tą kolację.- pouczyła mnie mama
-Ale ja nie chcę. Nie mam ochoty poznawać tego całego syna narzeczonej taty.
-Skarbie to tylko jadna koacja. Wytrzymasz.- westchnęłam.
-No doobra. Idę do niego zadzwonić.- zeskoczyłam z blatu i poszłam do salonu. Chwyciłam za telefon i wybrałam numer taty. Wcisnęłam zieloną słuchawkę.Jedne sygnał. Drugi sygnał.Trzeci…
-Halo.?- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
-Hej tato to ja.- odezwałam się
-Oo… Coś się stało.?
-Chciałam cię przeprosić za to że nie poszłam na tą kolację.
-Nic się nie stało.- po jego głosie wydawało mi się że ma ochotę się rozłączyć.
-Może dałoby się to powtórzyć.?
-Nie wiem. Muszę porozmawiać z Anną.-westchnął
-Rozumiem. To… Pa.
-Pa.-powiedział krótko i rozłączył się. Odłożyłam telefon i usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się, ale wyprzedziła mnie Katy. Otworzyła drzwi.
-Cześć. Ty pewnie jesteś Katy.-usłyszałam głos Louis’a.
-Tak.-wstałam z kanapy i poszłam do przedpokoju. Louis kucał przed moją siostrą. Wyciągnął w jej stronę rękę.
-Miło mi cię poznać. Ja nazywam się Louis.-Katy uśmiechnęła się do niego co on odwzajemnił. Spojrzał na mnie.
-Ale w sumie przyszedłem po ciebie.-powiedział i wstał.Katy wróciła do kuchni. Podeszłam do niego.
-Co masz na myśli.?- spytałam
-Zabieram cię do nas.
-Po co.?- uniosłam jedną brew.
-Zobaczysz. Chodź.-przyjrzałam mu się podejrzliwie. Westchnęłam i zamknęłam za sobą drzwi. Poszliśmy do jego auta i pojechaliśmy do ich domu. Wysiedliśmy i poszliśmy do środka. W holu Louis zatrzymał mnie.
-Coś się stało.?- spytałam. Ten tylko schylił się i dał mi kombinezon w kolorze moro. Spojrzałam na niego zdziwiona i zauważyłam że on wkłada taki sam.
-Po co mi to.?- spytałam.
-Uwierz mi lepiej to ubierz.-pwoiedział, a ja zrobiłam to co mi kazał.Później niespodziewanie założył mi na głowę kask i gogle.
-Louis powiesz mi do cholery po co mnie tak ubierasz.?- spytałam zirytowana.
-Dowiesz się dokładnie za…- spojrzał na zegarek- 2 minuty-dokończył. Wyciągnął spod szafki dwa pistolety do gry w paintball. Zrozumiałam już o co chodzi.
-W domu.?- spytałam zdziwiona
-Tak. Chodź.- dał mi pistolet i chwycił mnie za dłoń. Poszliśmy do kuchni i kucnęliśmy za wysepką. Spojrzał na zegrek koło lodówki.
-Jeszcze minuta.- szepnął i założył gogle, a ja poszłam w jego ślady. Wychylił ostrożnie głowę zza blatu. Usłyszałam naprawdę głośny dźwięk budzika. Chyba było go słychać w całym domu. Louis gdzieś pobiegł,a ja ostrożnie wyjrzałam zza blatu. Tuż obok mojej głowy przeleciała kulka. Farba rozbryzła się na ścianie. Schowałam się spowrotem za wyspę. Wychyliłam głowę zza rogu. Zauważyłam postać za kanapą. Wstałam i zaczęła w nią strzelać. Wtedy rozpętało się piekło. Wszyscy strzelaliśmy do siebie jak opętani. Kiedy skończyliśmy cały dom był kolorowy jak tęcza. Zebraliśmy się w salonie. Zdjęłam kask i przeczesałam włosy dłonią. Opadliśmy na kanapę. Oprócz Louis’a. Dla niego już nie starczyło miejsca.
-Suńcie się.-powiedział
-No chyba śnisz.- odezwał się Zayn. Podszedł z tyłu do kanapy i podniósł ją tym samym nas zrzucając. Miał aż tyle siły.? Wylądowaliśmy na dywanie. Przeskoczył przez oparcie i położył się wygodnie.
-Mówiłem że kombinezon ci się przeyda.- powiedział do mnie. Spojrzałam na kombinezon w kolorach tęczy.
-Rzeczywiście.- uśmiechnęłam się. Zdjęliśmy kombinezony i zaczęliśmy sprzątać. Zajęło nam to trochę czasu, ale nawet przy sprzątaniu się wygłupialiśmy. Później zdecydowaliśmy że pójdziemy do kina. Kiedy byliśmy na miejscu ponownie nie mogłam przestać się śmiać bo chłopaki bardzo chcieli iść na bajkę dla dzieci. Jednak kupiliśmy bilety na jakąś komedię.
_______________________________________________

Nuudne ; (
Wiem że jest strasznie nudny, ale jakoś nie mam ostatnio weny. : (
Mam nadzieję że wam się spodoba bo mi nie podoba się ani trochę.
Komentujciee. ♥

NIE KOPIOWAĆ.!
 

 
Na stole stało już sporo pustych butelek. Melani powoli zasypiała z głową podpartą na dłoni, a ja gapiłam się ślepo na ciemność za oknem.Upiłam kolejny łyk piwa i spojrzałam na moją towarzyszkę. Wstałam i podeszłam do niej.
-Skarbie wstawaj. Idziemy na górę.-powiedziałam. Spojrzała na mnie nieprzytomnym wzrokiem.
-Ale ja chcę jeszcze się napić.-wybełkotała.
-Nie jutro dokończymy. Chodź.-wstała z krzesła o mało się przy tym nie wywalając. Wzięłam ją pod rękę i razem chwiejnym krokiem skierowałyśmy się ku schodom. Prawie się wywróciłyśmy kilka razy, a kiedy wchodziłyśmy na schody upadłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać, ale po chwili śmiech mojej przyjaciółki zamienił się w gorzki płacz. Objęłam ją ramieniem.
-Słońce nie płacz.- powiedziałam i przytuliłam ją.
-Ja on mógł mi to zrobić.?-spytała ocierając łzy.
-To skurwiel nie przejmuj się nim. Chodź.-ponowiłyśmy naszą próbę wejścia na górę, ale byłyśmy tak pijane że postanowiłyśmy się czołgać. Śmiałyśmy się przy tym jak wariatki. Kiedy doczołgałyśmy się do szczytu jakoś wstałyśmy i podtrzymując się ścian doszłyśmy do sypialni. Położyłyśmy się obok siebie i zasnęłyśmy.
Rano obudziło mnie natarczywe pukanie do drzwi. Westchnęłam i podniosłam się. Głowa mi pękała. Zeszłam powoli na dół, a pukanie nie ustawało. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Mike’ a.
-Jest Melani.?-spytał. Miałam ochotę z całej siły przywalić mu w twarz, ale jakoś się powstrzymywałam. Na razie.
-Ty palancie. Masz czelność do niej przychodzić po tym o jej zrobiłeś.?- syknęłam
-Eli ja…-weszłam mu w słowo
-Nawet mnie tak nie nazywaj. Tylko przyjaciele mnie tak nazywają, a Ty już nim nie jesteś.-warknęłam.
-Muszę porozmawiać z Mel.-chciał wejść, ale wypchałam go na zewnątrz.
-Ona nie chce cię widzieć. Ja też. Wynoś się stąd.-powiedziałam i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Odwróciłam się i zobaczyłam Melani schodzącą po schodach.
-Kto to był.?-spytała
-Mike, ale kazałam mu się wynosić.
-Bardzo dobrze. Nie chcę go znać ani na niego patrzeć. Rzygać mi się chcę jak o nim słyszę.- wzdrygnęła się i skierowała się do kuchni, a ja za nią. Usiadłyśmy przy stole na którym nadal stały puste butelki.
-Porażka.- westchnęła i odsunęła je na bok.
-Zgadzam się.-posiedziałyśmy chwilę rozmawiając, ale uznałyśmy że przydałoby się posprzątać. Wywaliłyśmy puste butelki i pościerałyśmy wszystkie blaty. Spojrzałam na zegarek. Była już 11:27.
-Okej. Ja już się zbieram.- odezwałam się.
-Pa kochanie. Dzięki że do mnie przyszłaś.- przytuliła mnie.
-O każdej porze dnia i nocy. Pa.- wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Poszłam do domu i od razu pobiegłam do siebie. Wzięłam prysznic, przebrałam się i doprowadziłam do porządku moje włosy i twarz. Mój iPhone zawibrował. Podeszłam do biurka i otworzyłam wiadomość, która była od Harry’ ego. „Chłopaki chcą się spotkać. Co ty na to.? : )”. Westchnęłam i skasowałam wiadomość.
_____________________________________________

W końcu się pojawił.! <3
Tyle obietnic, ale w końcu jest.
Mam nadzieję że się podoba ;** ♥.

Jak ja zazdroszczę Eleanor... ♥.
 

 

Ja was bardzo, bardzo, ale to bardzo przepraszam.
Nie dodaję rozdziałów bo najzwyczajniej w świecie nie mam czasu. ;_; Nawet ferie mam zabiegane T_T Jak będę miała troszeczkę czasu to na pewno coś dodam.
Obiecuję.!
Koocham wass ; ***
 

 

Cześć.! : ))
Jak zauważyliście nie dodaję rozdziałów. Naszła mnie ostatnio wena. Usiadłam przed biurkiem i zaczęłam pisać nowe opowiadanie. Zastanawiam się nad założeniem innego bloga. na blogspot.com
Chciałam się was poradzić. Mam dokończyć to opowiadanie czy założyć kolejnego bloga.? Bo jeśli założę na blogspocie to będę miała mniej czasu i tutaj rozdziały będą mogły się pojawiać naprawdę rzadko.
Błagam doradźcie.
Koocham wass ;***
  • awatar Kiss you <3: J bym prosiła żebyś nie usuwała <3 Lubię twojego bloga i mam nadzieje że nie usuniesz tylko weźmiesz się w garść i coś wymyślisz :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Selena Gomez i Mój mąż.! Bitch please.! Never.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ponownie zostałam nominowana.

Do Liebster Blog Award.

Pytania:
1)Podoba ci się mój blog?
-Bardzo <3
2) Ulubieniec z 1D?
-Louiseek <33 ;** ♥.!
3) Koty czy Psy?
-Psy. Zdecydowanie.
4) Jak nazwałabyś chomika?
-Hm... Pysia.! : D
5) Słyszałaś o siostrach Cimorelli?
-Obiło mi się o uszy, ale nie interesuję się nimi : )
6) Chcesz żeby 1D przyjechali do Polski?
-No ba.! To chyba oczywiste że TAAAK.!
7) Obchodzicie urodzinki Hazza?
-Pff.! Oczywiście. Ostrzegłam wszystkie przyjaciółki i kolegów że caały dzień będę zboczona, będę ich macać po tyłkach, będę powtarzać"mrr koteczku"lub coś innego) i będę śmiała się ze wszystkiego i caluteńki dzień będę uśmiechnięta.! <33
8) Nk , facebook czy twitter?
-Twitter <33
9) Z czym kojarzy ci się Kevin?
-Z gołąbkiem xp Mój dziadek ma Keviny i zawsze jak do niego przyjeżdżam(no i oczywiście do babci też XD) to biegam za nimi cały czas, a jak odbiegają lub odlatują krzyczę za nimi:"Kevin nie odchodź.! Nie opuszczaj mnie.!" XD
10) W jakim województwie mieszkasz?
-Lubelskim. : ))
11) Twoim zdaniem jesteś ładna?
-Hm... Moja samoocena nigdy nie była jakaś wysoka czy coś. Przyjaciele mówią mi że jestem ładna. Jak to przyjaciele. Jeśli chodzi o moje zdanie myślę że jestem przeciętna : ))
  • awatar Kącik FF 1D: Hej :) Jeśli lubisz czytac opowiadania o One Direction Zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest mi tak miło. ;*
Nie polubię waszych jebanych stron i nie zadam wam idiotycznych pytań na idiotycznym asku -.-'
Ile mam powtarzać.?! Nie chcę takich wiadomości.!!!! >: (
  • awatar Gość: Zostałaś nominowana u mnie do Liebster Blog Award wejdź na mój profil i odpowiedź umieść w komentarzach bądź odpowiedz na swoim profilu i nominuj 11 osób
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
XD Kocham przeglądać besty.pl : D
 

 


Płakałam kiedy oglądałam ten filmik ; (((
Dlaczego niektórzy ludzie tacy są.?? ; <<
 

 

Baardzo was przepraszam. Obiecałam że rozdział będzie wczoraj.Jednak nie wiem co się działo i za każdym razem kiedy wciskałam"Dodaj wpis" ładowało się, ale rozdziału nie było, a ten wyszedł jakoś długi i nie chciało mi się pisać kolejny raz. Obiecuję że go dodam, ale jeszcze nie wiem kiedy...